sobota, 7 grudnia 2013

Reaktywacja!

Witam tych, którzy jeszcze tu zaglądają.
To prawda, przezwałam pisanie, sama nie wiem dlaczego. Najpierw nie miałam czasu, później chęci. Ale jestem znowu.


,,Prosimy zapiąć pasy. Za chwilę lądujemy”.
Niall wyjrzał przez okno samolotu. Było szaro i nieprzyjemnie, krople deszczu spływały po szybie. ,,Witamy w UK” - pomyślał, uśmiechając się do siebie.
- O której masz masz samolot? - spytał siedzący koło niego Liam
- O 13. Nie zostanę z wami zbyt długo – odpowiedział
Niall rozweselił się na samą myśl o powrocie do ojczyzny. Tęsknił za rodziną, przyjaciółmi. Kochał kolegów z zespołu jak braci, ale czuł, że potrzebuje od nich chwili odpoczynku.

- Trzymaj się, stary! - wykrzyknął za nim Louis, gdy razem z innymi oddalał się w stronę wyjścia
- Nie siedź długo w Irlandii, wracaj do nas szybko! - dodał Liam
- Jak mógłbym zostawić moich braci? - zaśmiał się Niall
Jednak po chwili, gdy chłopcy zniknęli za obrotowymi drzwiami, Niall został sam na sali przylotów. W jednej chwili poczuł się bardzo samotny. Wiedział, że właśnie skończył się pewien rozdział jego życia.


*
- Louis, tu jestem! - znajomy głos od razu przykuł uwagę Tomlinsona
Obejrzał się w tamtą stronę, a na jego ustach niemal od razu pojawił się szeroki uśmiech.
- Cześć, El – przywitał się
- Jak minął ci lot? - zainteresowała się dziewczyna
- Nie było tak źle. Co u ciebie?

Louis objął Eleanor i wspólnie podążyli za ochroniarzem, który pomagał nieść bagaże. Chłopak zatrzymał się przed samochodem i sięgnął do kieszeni po kluczyki. Otworzył drzwi pasażera i pozwolił swojej ukochanej zająć miejsce. Obszedł pojazd i sam usiadł na miejscu kierowcy.
- No to jedziemy do domu – szepnął

*
Samochód zatrzymał się pod domem z piskiem opon. Harry westchnął głęboko i chwycił leżący obok niego na siedzeniu plecak. Rzucił krótkie ,,dziękuję” taksówkarzowi i zatrzasnął za sobą drzwi auta.
Uniósł oczy w górę, spojrzał na fasadę budynku, którego nie widział od tak długiego czasu. Zacisnął oczy, powstrzymywał łzy. Sam nie wiedział, czy płacze ze szczęścia czy z żalu. Stojąc wtedy na chodniku, otoczony walizkami, układał sobie plan na najbliższe dni i tygodnie. Nie był przyzwyczajony do bezczynności, w trasie zawsze coś się działo, wokół kręciło się pełno ludzi. W tej chwili był sam.
Słońce zaczynało już powoli zachodzić, nadchodził chłodny, jesienny wieczór. Harry chwycił wszystkie torby i wspiął się po schodach do wejścia.
Klucz zazgrzytał w zamku a drzwi otworzyły się. Oczom Harry'ego ukazał się korytarz, jasny i przestronny. Korytarz w jego własnym domu. Ile czasu nie mógł nazwać miejsca, w którym się znajduje ,,domem”? Spał w hotelach, autobusie, ale nigdzie nie czuł się tak dobrze jak tutaj. Po raz pierwszy od miesięcy był w domu, swoim domu.


*
Liam rzucił się na łóżko. Był zmęczony, od dawna nie przespał całej nocy, ponadto odbył długą podróż. Przymknął oczy i wsłuchał się w łagodne dźwięki otoczenia. Za ścianą sąsiad słuchał muzyki, w kuchni krzątała się pomoc domowa. Dzieci za oknem bawiły się w berka. Nie mógł nadziwić się, że jest miejsce na świecie, gdzie może być aż tak cicho. Tu nie mieszkało dziesięć osób, z których każda miała coś do powiedzenia, nie ważne, która była godzina. Nie było wrzeszczących fanek czy stresu przed wywiadem. To był jego dom, jego pokój, jego łózko. Miejsce, gdzie zawsze może wrócić.
Czuł, że oczy powoli mu się zamykają. Nie protestował. Czuł, że wreszcie może pozwolić sobie na odrobinę relaksu.


*
- Zayn, czy to ty?
- A spodziewasz się kogoś innego? - zażartował
Przez chwilę słychać było tylko stukot obcasów, aż w drzwiach pojawiła się przepiękna dziewczyna. Miała długie, jasne włosy, które opadały jej delikatnie na ramiona. Szczupłe ciało opinała błyszcząca, krótka sukienka.
- Perrie, wyglądasz... wspaniale – odrzekł Zayn

Dziewczyna uśmiechnęła się, zadowolona z siebie. Złapała ukochanego za rękę i pociągnęła w stronę salonu.
Wszystko było już przygotowane. W pomieszczeniu panował półmrok, na ławie paliło się kilka świeczek. W DVD kręciła się płyta z ich ulubionym filmem, przekąski tylko na nich czekały.
- Tęskniłem – szepnął Zayn

Objął swoją dziewczynę w talii i przyciągnął do siebie. Zapowiadała się przyjemna noc.

*powyższy tekst nie ma nic wspólnego z opowiadaniem



Opowiadanie odnosi się do zmian w życiu One Direction, a dokładnie końca trasy i powrotu do domu, ponieważ to się właśnie zmieniło, od czasu mojego ostatniego wpisu. Ostatni raz, kiedy tu byłam, chłopcy promowali jeszcze płytę Take Me Home. Teraz dorośli, zmienili się. Nie wiem, czy uda mi się pisać o nich jako o dorosłych mężczyznach, jakimi teraz są, ale przynajmniej spróbuję.

Postaram się dodawać nowy rozdział co tydzień, może częściej. Zapraszam do lektury zarówno starych czytelników jak i tych, którzy dopiero co tutaj trafili <3

3 komentarze:

  1. Dorośli o_o nadal sobie nie mogę ich wyobrazić jako starszych niż 20-latków (no może z wyjątkiem Louisa xd)
    czekam na nowy rozdział kochana :*
    Buziaki ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Super <3 Fajnie się zaczyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana rozdziału jak nie było tak nie ma ;c Zaczęłam już tęsknić za tb jak twoim opowiadaniem ;*

    OdpowiedzUsuń

1 komentarz=1 motywujący kop w tyłek